Wybory w Birmie nie doprowadzą do demokratycznych reform
Warszawa, 5 listopada 2010 - Wybory parlamentarne w Birmie odbędą się 7 listopada po raz pierwszy od 20 lat, jednakże, prawa wyborcze i wydarzenia w tym kraju pokazują , że nie będą to wolne wybory, i tym bardziej nie jest to wstęp do reform demokratycznych. Fundacja "Instytut Lecha Wałęsy" niniejszym wzywa wspólnotę międzynarodową do nieuznania wyników powyższych wyborów i wykorzystania wszelkich środków dyplomatycznych do wsparcie trójstronnego dialogu między wojskową juntą, demokratyczną opozycją i grupami etnicznymi.
Według wielu międzynarodowych organizacji zaangażowanych w kwestię birmańską (między innymi Human Rights Watch, Amnesty International) tegoroczne wybory parlamentarne zorganizowane przez birmańską juntę wojskową nie mogą być demokratyczne między innymi z poniższych powodów:
• Więcej niż 2100 więźniów politycznych nadal pozostaje w więzieniach, w tym ponad 400 członków głównej partii opozycyjnej - Liga na Rzecz Demokracji (NLD)
• Działania wojskowe są nadal prowadzone przeciwko grupom etnicznym. Według specjalisty ONZ, zajmującego się prawami człowieka w Birmie, istnieje duże podejrzenie, iż podczas tych działań doszło do zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości.
• Wybory zostały zakazane w niektórych obszarach zamieszkiwanych przez ludność etniczną, ponieważ junta nie mogła zagwarantować zwycięstwa partiom popierającym wojskową dyktaturę.
• Surowe prawa wyborcze uniemożliwiają partiom politycznym prowadzenie wolnych kampanii wyborczych. Media są ocenzurowane i stronnicze wobec partii popierających juntę wojskową.
Raporty sporządzone przez birmańskie i międzynarodowe organizacje już dowodzą manipulacji wyborczych. Według Human Rights Watch, mieszkańcy niektórych wiejskich terenów, głównie Karen i Chin, zostali poinformowani przez lokalne władze by nie przejmowali się wyborami, ponieważ władze zagłosują za nich. Na innych obszarach władze wzywają lokalna ludność do wypełnienia udostępnionych kart wyborczych przed wyborami.
Junta wojskowa nie zgodziła się na obecność międzynarodowych obserwatorów. Birmańska komisja wyborcza upomniała dziennikarzy i fotoreporterów by nie dokumentowali wydarzeń w okolicach punktów wyborczych. Obawiamy się, że dojdzie do kolejnych manipulacji bezpośrednio w punktach wyborczych. Wojskowe i policyjne oddziały w Rangoonie i innych miastach zostały znacznie wzmocnione, by nie dopuścić do ewentualnych protestów przeciwko reżimowi i dodatkowo zmusić wyborców do głosowania na partie wspierające dyktaturę wojskową.
Nowa konstytucja, która wejdzie w życie dzięki nadchodzącym wyborom, ujawnia wiele problemów. Na przykład, aż 25 procent miejsc w parlamencie jest zarezerwowane dla członków armii, którzy nie muszą uczestniczyć w wyborach. Zmiany w konstytucji wymagają zgody co najmniej 75 procent członków parlamentu, armia jest więc w stanie zablokować wszelkie działania mające na celu poprawę ustawy zasadniczej.
Wraz z dwudziestoma innymi europejskim organizacjami, zajmującymi się kwestiami birmańskim, wzywamy wspólnotę międzynarodową by nie uznawała wyników tegorocznych wyborów birmańskich, oraz wymogła powrót do dialogu, prowadzonego pod auspicjami ONZ, między wojskowym rządem, ruchem demokratycznym, któremu przewodniczy Laureatka Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi, i przedstawicielami mniejszość etnicznych. Wzywamy również do utworzenia komisji śledczej ONZ, która zajęłaby się prawdopodobnymi zbrodniami wojennymi i zbrodniami przeciwko ludzkości w Birmie.
Wzywamy wspólnotę międzynarodową by wspierała trójstronny dialog między juntą, demokratyczną opozycją i grupami etnicznymi. Bardzo istotnym jest byśmy połączyli siły we wspieraniu tego dialogu i zmusili juntę do rozmów, ponieważ wszystkie dotychczasowe deklaracje nic nie zmieniły. Ustanowienie komisji śledczej ONZ może być realnym zagrożeniem dla junty, które wymusi na rządzących generałach powrót do rozmów z demokratyczną opozycją.
Komisja śledcza ONZ zajmująca się Birmą, może być powołana przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, Zgromadzenie Ogólne ONZ, albo Sekretarza Generalnego ONZ. Celem komisji byłoby zbadanie czy birmańska junta dopuściła się zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych. Po zakończeniu dochodzenia komisja wystosowałaby rekomendacje, która byłaby podstawą do złożenia doniesienia przeciwko przywódcom birmańskiej junty, w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Komisja śledcze doprowadziła by dzięki temu do osiągnięcia trzech podstawowych celów: birmańska junta musiałaby odpowiedzieć za swoje zbrodnie; dotychczasowy immunitet przywódców birmańskiej junty przestałby obowiązywać; przedstawiciele reżimu otrzymaliby jednoznaczny sygnał, że mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje przestępstwa. Spośród krajów Unii Europejskiej następujące państwa poparły utworzenie komisji śledczej: Czechy, Francja, Holandia, Wielka Brytania, Irlandia, Węgry, Łotwa, Estonia, Słowacja. Poza Europą inicjatywa utworzenia komisji śledczej została poparta przez Stany Zjednoczone, Kanadę, Australię i Nową Zelandię.
Piotr Gulczyński
Prezes Zarządu