Archiwum

Felieton Lecha Wałęsy
"Globalnie i lokalnie"

Skocz do:

 

Świat jest pełen napięć; ekonomicznych, politycznych i militarnych. Myślę jednak, że najważniejszym napięciem, a jednocześnie najmniej zauważanym jest to, miedzy globalnym i lokalnym. Jesteśmy skazani - chcemy czy nie chcemy - na globalizację polityki. O granice, paszporty i wizy nie dba ekologia, czego Czarnobyl był dobitnym i tragicznym dowodem. Nie zna też ograniczeń ekonomia. Dziś firma ma siedzibę w jednym kraju, produkuje w drugim na potrzeby trzeciego zaś akcjonariusze są w czwartym kraju. Systemy bankowe, giełdowe stworzyły światową sieć wzajemnych powiązań i zależności. Granice zostały tez przekroczone przez informację. Satelitarna telefonia i telewizja, komórkowe telefony i dziecko ostatniego czasu: internet - wszystko to zaważyło na fakcie, że musimy myśleć globalnie, a (co najmniej) kontynentalnie.

Wyjątek stanowią politycy, którzy zależni są od swego okręgu wyborczego. Reelekcja polityka (a to zawsze jest jego celem) zależy od jego lokalnego elektoratu. To jemu musi się przypodchlebiać i podlizywać. Musi myśleć globalnie, ale skazany jest na prowincjonalizm. Gdy przyjrzymy się polskim trudnościom w wejściu do struktur europejskich (i to i z polskiego i z europejskiego końca), to zobaczymy jak ten prowincjonalizm prześwituje spod kontynentalnych deklaracji. Podobnie gdy potoczymy wzrokiem po polemikach na temat, ile też w Polsce powinno być województw. Wszędzie zobaczymy interes lokalny i polityków, którzy próbują go dyskontować.

Wszystko jest pięknie, ładnie gdy interes lokalny pokrywa się z globalnym. Nie zawsze jednak się tak dzieje. Miedzy tym co lokalne i tym co globalne najczęściej zieje przepaść. Czasem głębokość tej przepaści daje się mierzyć w kategoriach ekonomicznych - odmienne interesy. Czasem w kategoriach intelektualnych - nie uświadamianie sobie swego interesu. Czasem u podstaw tego leży zła wola, czasem wola polityczna - co nie zawsze na jedno wychodzi. Tragizm sytuacji polega jednak na tym, że w przypadku różnic między tym, co lokalne i globalne, politycy stają po stronie lokalności. Idą na polityczne skróty, co wcale nie znaczy, że zmierzają do celu.

Tak należy rozumieć niepokój PSL-u i jego inicjatywę kontr uchwały do rezolucji Bundestagu. Nasi ludowcy pilnie przerabiali w szkole "Placówkę" i uzbrojeni w wiedzę z przed stulecia biją na alarm. Niemcy wykupują naszą polską ziemię - niesie się krzyk rozpaczy i narodowej mobilizacji. Bez odpowiedzi pozostaje jednak pytanie: po co mieli by ją wykupywać. Prezes PSL pan Jarosław Kalinowski uważa zapewne, że Hans Schmidt, rolnik z Palatynatu, nie marzy o niczym innym, tylko aby orać i obsiewać naszą polską ziemię, śni o tym, żeby jego pot skapywał między Odrą a Bugiem. Uważa, że jego największym marzeniem jest zostać prezesa Kalinowskiego sąsiadem i jeszcze mu za ten niewątpliwy przywilej suto zapłacić. Nasi ludowcy zjada się nie dostrzegać, że w Europie młodzi ludzie uciekają ze wsi, że produkcja rolna wymaga coraz większych i coraz bardzie skomplikowanych inwestycji. Przecież to samo dzieje się i u nas - dla naszych ludowców jest to jednak tajemnicą. Straszą natomiast niemiecką zachłannie wyciągniętą ręką. Trzeba mieć odrobinę rozsądku. Niektórzy wierzą w duchy, niektórzy je nawet wywołują, ale po co robić to w naszym Sejmie.

PSL jest w ogóle partią ciekawą szczególnie zawierając sojusz wyborczy z Unią Pracy (jako trzeci mają dołączyć Emeryci). Nosi to wszelkie znamiona tak zwanego "salonu odrzuconych". Z drugiej strony jest to próba reanimowania nieboszczyka "sojuszu robotniczo-chłopskiego", którego nie tworzyli ani robotnicy, ani chłopi, a tylko urzędnicy uzurpujący sobie reprezentację tych warstw społecznych.

Tragiczna śmierć Marka Papały zwróciła nasze oczy ku bezpieczeństwu kraju. Jeżeli bandyci zabijają komendanta policji (nawet byłego) to znaczy, że jest bardzo źle. Rozumiemy, że śmierć może dotykać posterunkowych (to jest zawód wysokiego ryzyka). Ale kiedy ginie generał policji, to znaczy, że struktury przestępcze urosły zbyt wysoko. To jest sygnał, że nasze państwo nie jest już bezpieczne.