Archiwum

Felieton Lecha Wałęsy
"Ludzie listy piszą"

Skocz do:

 

Kiedy przeczytałem list, który wiceminister Szeremietiew skierował (poprzez media) do swego przełożonego ministra Onyszkiewicza, pomyślałem sobie: nie uchodzi. Porozumiewanie się za pomocą prasy nie należy do dobrych obyczajów w warunkach podległości służbowej. Jednak gdy podobnym środkiem pocztowym posłużył się minister szef Urzędu Rady Ministrów, aby korespondować z Prezesem Rady Ministrów pomyślałem, że może jest coś na rzeczy. Zdałem sobie wtedy sprawę, że napisałem ostatnio parę listów, na które nie otrzymałem odpowiedzi. Skierowałem, na przykład, list do Pana Premiera, na który od blisko dwu miesięcy wypatruję odpowiedzi. KPA mówi w prawdzie o jednym miesiącu, ale gdybym wysłał ten list przez prasę może odpowiedzi bym się doczekał. Obyczaj korespondowania przez media ma to uzasadnienie, że inne środki korespondencji zdają się zawodzić. Napisałem też pismo do Wicepremiera i Ministra Finansów, ale cierpliwie oczekuję responsu.

Ponieważ jest to jednak jubileuszowy, bo dwudziesty, występ na tych łamach pozwolę sobie skorzystać z ich gościnności, tym bardziej, że aktualny adres P.T. Panów korespondentów nie jest mi chwilowo znany. Proszę więc nie traktować poniższego tekstu jako ostatnio modnego wśród polityków obyczaju odciążania poczty od nadmiaru obowiązków:

Do Szanownego Pana Statystycznego Polaka,

Do Szanownego Pana Szarego Obywatela,

Oj niedobrze, Panowie, niedobrze. Jednemu z dwu Szanownych Panów nie chciało się pofatygować przed pół rokiem na wybory. Wiem, bo frekwencja była niższa niż 50%.. Wybraliśmy więc Sejm o połowę gorszy, o połowę głupszy, o połowę mniej reprezentatywny. Może dlatego właśnie wyłonionemu z tego Parlamentu rządowi nie spieszno było wytłumaczyć Szanownym Panom na czym polega reforma administracyjna Państwa. Tyran osłania swe działania bagnetami swoich żandarmów; w demokracji działania rządzących powinna chronić siła argumentów. Tej ochrony zabrakło - postaram się to nadrobić.

Trzeba wiedzieć, że jest to jedna z ważniejszych reform tej dekady. Określi ona na dziesięciolecia kształt naszego Państwa. Będzie to strukturalna dekomunizacja. Zmienił się typ zagranicznych sojuszy, rodzaj dominującej gospodarki, przeżyliśmy wiele - nieraz szokujących - zmian w gospodarce. Ale system administracyjny został jakim był. Musimy go zmienić, by sprostał wyzwaniom naszych czasów. Obowiązkiem rządu jest uświadomić Panom, co też Statystyczny Polak i Szary Obywatel zyskują na tych zmianach. . Pierwszym zyskiem jest przesunięcie władzy bliżej obywatela. Te wszystkie instytucje, z którymi stykają się obywatele, takie jak szpital, szkoła, posterunek policji będą w gminie, najdalej w powiecie. Gmina nie jest ich w stanie udźwignąć; w województwie są zbyt daleko. To może najważniejszy, bo najbardziej dotykalny zysk z reformy. Mamy demokrację w gminie, mamy demokrację w parlamencie - ale między tymi dwoma wymiarami zieje pustka niekontrolowanej władzy. Przybliżymy władzę do ludzi i ludzi do władzy. Dalej uzyskamy - mówiąc jak komputerowcy, albo jak moje dzieci - "kompatybilność" z krajami Unii Europejskiej. Nie można wchodzić do klubu nie stosując się do klubowych wymogów. Do tej pory na rozmowy z jednym landem niemieckim przybywało pięciu naszych wojewodów.

Wiadomo natomiast, kto straci na tej reformie. Będzie to rzesza urzędników z 37 urzędów. Stracą oni tytuły, do których tak byli przywiązani. Nie zawsze jednak dobro urzędnika jest dobrem obywatela. W konkluzji namawiam obu Szanownych Panów do myślenia, które ma kolosalną przyszłość i niebagatelną teraźniejszość.