Przemówienia

Watykan, 5.02.1991
Skocz do:

 

Ojciec Święty umacniał naszą siłę przetrwania i wiarę w zwycięstwo ...

Wasza Świątobliwość!
Umiłowany Ojcze Święty!

Z największą radością i dumą składam wizytę w Stolicy Apostolskiej jako prezydent suwerennego państwa polskiego. Przybywam tu również jako pielgrzym i uczestnik Kościoła. Z najgłębszym szacunkiem skłaniam głowę przed Waszą Świątobliwością. Moją wizytą pragnę podziękować za wszystko, co naród polski zawdzięcza Waszej Świątobliwości.
Nie przypadkiem prezydent Rzeczypospolitej Polskiej udał się w pierwszą podróż zagraniczną właśnie do Watykanu. W naszej ojczyźnie dokonały się i nadal dokonują historyczne przemiany. Papież - Polak ma w tych przemianach udział ogromny. Pierwsza pielgrzymka Waszej Świątobliwości do Polski stanowiła impuls sierpniowego przełomu.
Papież wraz z Kościołem był z nami wśród nadziei i obaw roku 1981. Dodawał nam otuchy wśród nocy stanu wojennego. Umacniał siłę przetrwania i wiarę w zwycięstwo podczas długich lat osiemdziesiątych. Pielgrzymki Ojca Świętego do kraju w roku 1983 i 1987 szczególnie ożywiały polskie serca i umysły. Był on z nami w myślach, słowach i czynach. Był z nami w modlitwie.
Jest z nami i teraz, gdy podjęliśmy trud odrodzenia Polski po latach zniewolenia. Powstaje nowa Polska. Pragnie ona czerpać siły ze swej wielowiekowej tradycji, związanej z chrześcijaństwem i cywilizacją zachodnią. Zdolna budować mocne zręby narodowego gospodarstwa, ale silna także dzięki wartościom duchowym i moralnym. Do takiej Polski tęskniły pokolenia Polaków i o taką Polskę walczyły.

Wasza Świątobliwość!
Solidarność stała się hasłem Polski. Pojęcie to, zgodnie z naukami Waszej Świątobliwości, powinno uzyskać wymiar szerszy, ogólnoludzki, globalny. Powinno być instrumentem kształtowania pokojowych stosunków międzynarodowych. Odpowiedzią wobec bezprawia, jakie dzieje się na świecie, gdzie silniejszy nadal niewoli słabszego. Gdzie pogarda wobec człowieka i nierespektowanie prawa międzynarodowego prowadzą do wojny. Solidarność staje się koniecznością wobec pogłębiających się dysproporcji między biednymi i bogatymi. Staje się szansą uchronienia ludzkości przed zagrożeniami, wynikającymi ze zniszczeń ekologicznych i wyczerpania się zasobów Ziemi.
Pragnę zapewnić Waszą Świątobliwość, że nowa Polska będzie kierować się zasadami solidarności w swych poczynaniach wśród wielkiej rodziny państw i narodów. Pragnę powtórzyć za Waszą Świątobliwością słowa skierowane 10 października ubiegłego roku do pielgrzymów polskich: "Matko, która nas znasz, Matko, która najlepiej wiesz, co jest naszą siłą i słabością, dopomóż, aby to, co jest moralną siłą, zwyciężyło w nas samych i stało się naszym dziejowym wkładem do europejskiego skarbca".
Wasza Świątobliwość!
Stosunki między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą są nareszcie takie, jakie być powinny. Świadectwem tego jest obecność nuncjusza apostolskiego w naszym kraju i polskiego ambasadora w Watykanie. Kościół rzymsko-katolicki w Polsce skupia znakomitą większość narodu. Jest jego przewodnikiem duchowym, powiernikiem największych tradycji oraz ostoją w najcięższych momentach. Zyskał wdzięczność i szacunek całego społeczeństwa.
Ojcze Święty!
Z radością i nadzieją oczekujemy na dwie tegoroczne pielgrzymki Waszej Świątobliwości do ojczyzny. Są one Polsce bardzo potrzebne.
Na zakończenie chciałbym złożyć osobiste podziękowanie. Za umocnienie we mnie wiary, nadziei i miłości. Za duchowe wsparcie. Za wszystkie spotkania, które dodawały mi otuchy. Za modlitwę i błogosławieństwo.
Życzę Waszej Świątobliwości zdrowia, długich lat życia i sil w pełnieniu dziejowej misji, tak istotnej dla Kościoła, naszej ojczyzny i całego świata.

Watykan, Rzym, 5 lutego 1991